Rodzicu! Sprawdź, kto wychowuje Twoje dziecko, kiedy Ciebie nie ma?

Bycie rodzicem to wyjątkowa rola… ale czy daje wystarczająco dużo satysfakcji i zadowolenia, by poświęcić się jej w pełni? Ostatnio jedna mama napisała do mnie, że ma okres na „dosyć bycia mamą”. Każdy rodzic przeżywa czasami takie chwile spadku energii i załamania. Żeby odpocząć od domowych obowiązków, najłatwiej uciec w wir pracy. Pytanie tylko, jak to odbije się na rodzinie?

Dlaczego dzieci zostają same?

Skąd w ogóle te przemyślenia? Otóż jestem w trakcie lektury książki Stephena R. Covey’a pt.”7 nawyków szczęśliwej rodziny”, gdzie ukazanych jest wiele problemów współczesnych rodzin. To, co uderzyło mnie najbardziej, to problem braku czasu dla dzieci. Pewnie większość rodziców nie zdaje sobie z tego sprawy, bo trudno to zauważyć w natłoku codziennych spraw. Ten problem jednak istnieje i można go dostrzec, dopiero gdy spojrzy się na swoje życie z zewnątrz. Gdy ktoś pokaże Ci Twoje mankamenty. Wówczas okaże się, że pozornie błahe sprawy, mają ogromny wpływ na Twoje życie.

Kiedy zapytałabym Cię, co jest dla Ciebie w życiu najważniejsze? Pewnie bez zastanowienia odpowiesz, że rodzina. Jednak, czy twoje codzienne postępowanie odzwierciedla to przekonanie? Na co poświęcasz najwięcej czasu? Na pracę, sprzątanie, gotowanie, hobby? Ile czasu zostaje dla rodziny, dla dzieci?

Ja jestem mamą, która cały dzień spędza z dzieckiem, a mimo wszystko często mam wyrzuty sumienia, że tego czasu jest za mało. Czasami mam wrażenie, że to nasze bycie razem jest po prostu zbyt bierne. Niby jestem przy Natalii, ale muszę też ugotować obiad, posprzątać, zrobić pranie itp. Przykro mi, że odmawiam jej wspólnej zabawy, kiedy mnie o to prosi, ale przecież obiad nie ugotuje się sam, pranie samo nie wypierze, a artykuł sam się nie napisze. Cały czas myślę więc nad tym, jak zorganizować czas, aby w ciągu dnia wygospodarować kilka chwil dla nas. Ale nie takich, że Natalia bawi się, a ja patrzę na nią zza sterty brudnych naczyń, tylko takich, kiedy faktycznie możemy wspólnie spędzać czas. [Mam już kilka patentów na to, jak to zrobić, ale o tym w następnych artykułach]

Wracając jednak do Covey’a i przemyśleń na temat rodziny. Gdyby ktoś zapytał Cię, jak to jest być rodzicem? To co odpowiesz? Większość czasu pochłania praca i obowiązki domowe. Czasu dla dzieci pozostaje niewiele. Odwozi się je do szkoły, później na jakieś zajęcia, krótka rozmowa przy kolacji i tyle. Znasz to prawda? Po wyczerpującym dniu w pracy marzysz tylko o tym, żeby napić się spokojnie gorącej herbaty, usiąść wygodnie w fotelu i odpocząć. Wiesz, że w domu nie ma co liczyć na chwilę relaksu. Co więc robisz? Wysyłasz gdzieś dziecko, żeby mieć wolną chatę? Robisz nadgodziny w pracy, bo lepsze to niż sterta prania, brudne naczynia i krzyczące dzieci? Czy może, jak prawdziwy bohater, wracasz do domu i poświęcasz się rodzinie?

Smutna prawda jest taka, że dzieci coraz więcej czasu spędzają poza domem. Większość dnia przebywają w szkole i na zajęciach dodatkowych. Nauczycieli i znajomych widują częściej niż rodziców. Oczywiście nie można zaprzeczyć temu, że szkoła i edukacja jest ważna, a niektórzy nauczyciele potrafią być wspaniałymi wychowawcami. Ale jeśli dziecko spędza cały dzień poza domem, a z rodzicami widuje się tylko podczas kolacji, to proporcje są mocno zachwiane.

Rodzice myślą, że w ten sposób zapewniają dziecku to, co najlepsze. W końcu dodatkowy angielski, jazda konno, korepetycje z matematyki, to lepszy start w przyszłość. Ale czy rzeczywiście taki jest? Czy nie jest to wymówka dla swoje nieobecności i usprawiedliwienie tego, że trzeba tyle pracować?

Nic nie zastąpi szczególnej więzi pomiędzy rodzicami a dzieckiem. Czasem pragniemy wierzyć, że ktoś może przejąć część naszej roli. Kiedy decydujemy się oddać dziecko do żłobka lub przedszkola, potrafimy wytłumaczyć sobie, że to będzie dla niego dobre. […] Tak już jest, że najłatwiej nam uwierzyć w to, czego pragniemy.

Nieszczęśliwa mama

Covey w swojej książce pokazuje, jak bardzo różni się model dzisiejszej rodziny od tej sprzed ok. 70 lat. Dawniej mamy częściej zostawały w domu, by opiekować się dziećmi i je wychowywać. Co najważniejsze, taka postawa nie była obciachem, a czymś normalnym. Mamy nie czuły się z tego powodu krytykowane i nazywane kurami domowymi. Dzisiejsze kobiety, mimo że czują, że macierzyństwo to ważna rola, to niestety taka rola przestaje im wystarczać. Dlaczego? Ponieważ nie dostają za nią żadnej materialnej nagrody. Nie czują też, by ktoś doceniał ich pracę w domu.

W dzisiejszych czasach społeczeństwo nie wiwatuje na twoją cześć za dobre spełnianie obowiązków matki czy ojca. Nikt Ci za to nie płaci. Nie zyskujesz za to prestiżowej pozycji ani nikt Ci nie kibicuje. Twoim wynagrodzeniem jako rodzica jest satysfakcja ze znaczącej roli, jaką możesz odegrać, wpływając pozytywnie na czyjeś życie – roli,w której nikt nie może cię zastąpić. Jest to proaktywny wybór, który musi wypływać z głębi Twojego serca.

Mamy nie chcą zajmować się domem. Zmęczone przewijaniem pieluch, myciem garów, prasowanie i sprzątaniem z wielką radością przyjmują nagrody w postaci awansów, premii, wyrazów uznania i aprobaty. W pracy znajdują satysfakcję, spełnienie, porządek, harmonię i usprawiedliwienie faktu, że zaniedbują to, co najważniejsze. Usprawiedliwień jest mnóstwo: bo trzeba posłać dziecko do dobrej szkoły, bo musimy wyjechać na wakacje, bo trzeba kupić nowy samochód, bo potrzebujemy nowego laptopa, bo przecież pieniądze same się nie zarobią…

Oczywiści konieczność pracy nie podlega dyskusji, ale pytanie, czy w takim wymiarze i za taką cenę? Czy nadgodziny i dodatkowe zlecenia, które dla większości rodziców stały się czymś normalnym, są naprawdę konieczne? Każdy chce żyć na jak najlepszym poziomie, a pieniądze bardzo w tym pomagają. Ale warto się zastanowić: czy to jest w moim życiu najważniejsze? Pomyśl sobie, że musisz dokonać wyboru: możesz mieć więcej czasu albo pieniędzy. Co wybierzesz? Jeżeli na pierwszym miejscu postawisz rodzinę i dzieci, nie będziesz mieć żadnego dylematu.

Rodzice muszą najpierw poświęcić się dzieciom i rodzinie, zanim rzucą się w wir pracy.

Praca jest ważna, ale nie za wszelką cenę. Zawsze jest jakieś rozwiązanie, zawsze można coś zmienić: zacząć oszczędzać, by nie musieć pracować w nadgodzinach, przejść z pełnoetatowego na częściowy wymiar pracy, skrócić czas poświęcony na dojazdy, poszukać pracy bliżej domu itp. Dziecko na pewno doceni bardziej to, że może więcej czasu spędzić z rodzicami, niż to że dostanie od nich kolejną zabawkę. Wiem, że wydaje się to banalne, ale tak jest!

Wyobraź siebie, że jesteś dzieckiem i musisz dokonać wyboru. Oferuję Ci spędzenie czasu z mamą – wyjście na plac zabaw, wycieczkę rowerową, wspólną zabawę lub cokolwiek innego, na co masz ochotę, albo prezent od mamy, która wręczy Ci go w momencie, kiedy będzie wkładać płaszcz i wychodzić do pracy, a ty zostaniesz sam ze swoją nową zabawką w pustym domu. Co wybierasz?

Szkoła się zmienia

Mamo, Tato! Kto więc wychowuje wasze dzieci, kiedy Was nie ma? Szkoła, telewizja, internet, znajomi, a może miła sąsiadka z bloku obok, którą znacie w zasadzie tylko z widzenia? Ile czasu poświęciliście na poznanie osoby, która zajmuje się waszym dzieckiem? Czy przyłożyliście się do tego bardziej niż do wyboru domu lub samochodu?

Nawet szkoła nie jest w dzisiejszych czasach miejscem, w którym nasze dzieci mogą znaleźć odpowiednie wzorce do naśladowania. O ile dawniej ceniono nauczycieli, a głównymi problemami dyscyplinarnymi było żucie gumy, hałas czy bieganie po korytarzach,  o tyle dzisiaj nauczyciele nie mają już głosu w sprawach wychowawczych, a problemy w szkole to narkotyki, alkohol, ciąże nastolatek i napaści, nie tylko na uczniów, ale również na nauczycieli.

Dlatego rodzice muszą zrozumieć, że:

„Jak nigdy dotąd w historii, rola rodziców jest decydująca i niezastąpiona. Nie możemy już liczyć na to, że dzieci znajdą w społeczeństwie wzorce do naśladowania […] Jeżeli tak się zdarzy, bądźmy im wdzięczni, ale nie możemy tego oczekiwać. Sami musimy zadbać o właściwe przewodnictwo w swoich rodzinach. Dzieci […]w dzisiejszych czasach znacznie bardziej niż dawniej potrzebują rodziców, by przewodzili rodzinie. „

Pamiętaj, że „nie ma lepszego sposobu przekazania dziecku, jak bardzo cenisz je i wasze stosunki, niż poświęcenie mu swojego czasu.”

Szokujące dane! Strach się bać!

Współcześnie duży wpływ na nasze dzieci wywiera telewizja i nowe technologie. Dawniej głównie słuchało się radia, a telewizji oglądało niewiele lub wcale. Nie muszę mówić, jak to wygląda dzisiaj.

W Stanach Zjednoczonych w latach pięćdziesiątych przeciętne dziecko niemal nie oglądało telewizji. Jeśli nawet miało ku temu okazję, to widziało w niej stabilne rodziny z dwojgiem rodziców, w których na ogół okazywano sobie szacunek. Dzisiaj dzieci spędzają przeciętnie siedem godzin dziennie przed telewizorem. Przed ukończeniem szkoły podstawowej widzą ponad osiem tysięcy morderstw sto tysięcy aktów przemocy. W tym samym okresie spędzają przeciętnie 5 minut dziennie z ojcem i 20 minut z matką , przy czym czas ten upływa przeważnie na jedzeniu lub oglądaniu telewizji.

To są dane z lat pięćdziesiątych! Dzisiaj oprócz telewizji mamy również internet, telefony i gry komputerowe. Nawet jeśli rozważymy dane sprzed tylu lat, to są one przerażające. 7 godzin przed telewizorem, 5 minut z ojcem i 20 min z matką! Kto więc wychowuje dziecko? Telewizja, czy rodzice?

Co gorsza, dzieci odbierają to, co widzą w telewizji – serialowe romanse, przemoc, walczące roboty, rozwiązłość- jako rzeczywistość. Wiem, że telewizja to nie tylko zło, bo pokazują tam również wiele wartościowych i dobrych rzeczy. Ale stosunek dobrego, do złego jest mocno zachwiany. Spójrzmy chociażby na programy informacyjne, czy pokazują tam dobre wiadomości? Gdybym na podstawie takich programów miała zbudować obraz świata, pomyślałabym, że są w nim tylko morderstwa, wypadki, pożary, strajki  i kłótnie polityków.

Warto więc zastanowić się, jaki wpływ na psychikę dziecka wywiera oglądanie przez siedem godzin dziennie morderstw i różnych okrucieństw. Oczywiście dyrektorzy programowi twierdzą, że nie ma związku pomiędzy brutalnymi scenami pokazywanymi na ekranie a wzrostem przestępczości. Z drugiej strony jednak pokazują badania, ukazujące, jak silny wpływ na widza wywiera dwudziestosekundowa reklama!

Co z tym możemy zrobić, my rodzice?! Przede wszystkim wpajać dzieciom dobre nawyki. Uczyć ich co jest dobre, a co złe. Musimy zmienić proporcje i znacznie więcej czasu spędzać z naszymi dziećmi. Wyłączyć telewizor i wyjść z dzieckiem na spacer, wspólnie poczytać książkę albo zagrać w jakąś fajną grę planszową.

Musimy pracować nad stworzeniem dzieciom lepszych domów, gdyż inaczej trzeba będzie budować więcej więzień. Gdy rolę rodziców przejmą gangi, normą społeczną staną się narkotyki, przemoc i przestępstwa.

To rodzina i dom muszą być dla dzieci wzorem, ostoją, wychowawcą. Jeżeli będziesz wpajać dziecku dobre nawyki, nauczysz je tym samym zasad właściwego postępowania. Pokażesz mu, co jest dobre, a co złe. Jednym słowem, jeżeli wykształcisz w nim właściwą postawę moralną, to bez problemu będzie ono umiało odnaleźć się w każdej sytuacji. Aby jednak wychować dziecko potrzeba czasu, nie wystarczy przebywać z nim 5 minut dziennie. Oczywiście, to 5 minut jest pewnym symbolem, ale doskonale obrazuję istotę problemu. Każdy rodzic powinien zdać sobie z tego sprawę.

To w domu uzbrajamy się moralnie, by poradzić sobie ze szkodliwymi wpływami, które na skutek rozwoju techniki atakują nas ze wszystkich stron.

Tak więc rodzicu, kto wychowuje Twoje dziecko? Sam odpowiedz sobie na to pytanie. Nikogo nie oceniam, nie osądzam, każda sytuacja życiowa jest inna. Jednak jeżeli uważasz, że spędzasz za mało czasu ze swoim dzieckiem, jak najszybciej pomyśl, jak możesz to zmienić.

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – okazał się dla Ciebie przydany i ciekawy, będzie mi bardzo miło, jeśli dołączysz do mnie! Polub moją stronę na Facebooku i profil na Instagramie. Dziękuję Ci również za polubienie i udostępnienie tego wpisu dalej!


Inspiracją do napisania tego artykułu była książka Stephen R. Covey „7 Nawyków szczęśliwej rodziny”. Wszystkie cytaty pochodzą z książki Stephen R. Covey „7 Nawyków szczęśliwej rodziny”.

21 Comments

Add Yours
  1. 2
    Iza - Kobieca Strona Mamy

    Wiesz, że miałam podobne odczucia? Niby cały dzień z dzieckiem, ale tu prasowanie, tu gotowanie, tu sprzątanie… i okazywało się, że rzeczywistego czasu z dzieckiem było naprawdę mało. Nie mówiąc już o tym, co będzie później, kiedy Zosia pójdzie do szkoły/przedszkola. Wiesz co jest w tym najgorsze? Że wielu rodziców myśli sobie i wręcz życzy sobie, żeby szkoła wychowała jego dziecko. W końcu szkoła uczy i wychowuje. Warto mieć świadomość, że to rodzice są odpowiedzialni za wychowanie. Rodzina jest najważniejsza, to stąd dzieci wynoszą wszystkie nawyki i tutaj najwięcej się uczą. Dbajmy o rodzinę.

  2. 3
    Ilona

    Czasu brakuje najbardziej a to podstawa budowania więzi rodzinnych. Poza tym to co dziecko wyniesie z domu przełoży się na jego dorosłe życie. Zgadzam się z tym co napisałaś.

  3. 4
    Zapytaj Matkę

    Czas jest chyba najczęściej niedocenianą wartością. Wydaje nam się, że ciągle jeszcze mamy go przed sobą dużo i zawsze jeszcze będzie czas, żeby nadrobić stracone chwile…
    Mądry tekst.

  4. 5
    Magda Hurko

    O ile z ogólną Twoją myślą się zgadzam, to ze szczegółami nie do końca. Po pierwsze, rzeczywiście, jeśli dla kogoś najważniejszą wartością jest rodzina, to powinien znajdować dla tej rodziny czas. Jednak, nie uważam, że jeżeli ktoś spełnia się robiąc karierę albo po prostu zarabia na rodzinę, bo nie jest w uprzywilejowanej sytuacji, to nie oznacza, że jest niedobrym rodzicem. Jeśli robi karierę i się spełnia to… cóż – szczęśliwy rodzic, szczęśliwe dziecko. Drugiej sytuacji chyba nie muszę komentować. Po drugie, nie uważam, że jedyna dobra rodzina, to rodzina mama, tata, dzieci. Ja byłam wychowana w wersji mama-dziecko (a wcześniej mama-dziecko-dziadkowie) i nie czuję się szczególnie pokrzywdzona, mimo tego, że mama musiała dużo pracować, żeby mnie samodzielnie utrzymać. Nie, ja jestem z niej dumna. Po trzecie, tak samo nie lubię mówienia, że ktoś jest „nudną kurą domową”, jak i „zimną karierowiczką”. Każdy żyje jak chce, nie ma jednej właściwej wersji życia. Jednak absolutnie i całkowicie zgadzam się z tym, że rodzice powinni kształtować nawyki swoich dzieci, ale robiąc to dając im wzór. Bo samo przebywanie z dzieckiem tego nie da, jeśli sam rodzic tych dobrych nawyków nie ma. Właśnie dlatego, że dzieci są jak obserwujące gąbeczki. 🙂

    • 6
      Justyna (Mama wie wszystko)

      Dlatego napisałam, że nikogo nie oceniam, bo zdaję sobie sprawę, że każda sytuacja jest inna 🙂 A co do rodziców, którzy robią karierę, nie mam nic przeciwko, jeżeli tylko nie zaniedbują rodziny. Często nie zdają sobie z tego sprawy albo o tym nie wiedzą (bo po prostu dzieci im o tym nie powiedzą). Wszystko z umiarem 🙂 Dziękuję za obszerny komentarz 🙂

  5. 7
    Małgosia

    Biorąc pod uwagę jak niewiele czasu jest po pracy dla dziecka stosuję zasadę, że kiedy siadam do zabawy z dzieckiem odkładam telefon na półkę i nie odbieram Jeśli dzwoni. Kiedy coś mnie rozprasza i trudno mi się skupić na dziecku ustawiam minutnik i umawiam się z dzieckiem, że jestem do jego wyłącznej dyspozycji aż do dzwonka. Wtedy łatwiej jest się skoncentrować na zabawie z dzieckiem.

  6. 9
    Kasia_Z błyskiem w oku

    Bardzo ciekawy wpis! Warto sobie o tym przypominać i zostawić te gary a pobawić się z dzieckiem:)! U mnie sprzątanie ma najniższy priorytet (jakiś tam ma, ale bardzo nisko:), wolę czytać książki z maluchem:) Lubię podejście Coveya, który przecież sam był zajęty bo pisał, głosił i miał 9 dzieci i 52 wnuków:)

    • 10
      Justyna (Mama wie wszystko)

      On był bardzo zapracowany, ale właśnie w tej książce jest opisane jego podejście i to jak organizował czas. Zawsze na początku roku prosił w szkolę o rozpiskę wszystkich występów, meczów itp. w których będą brały udział jego dzieci. To pierwsze wpisywał do kalendarza, a dopiero do tego dostosowywał resztę zajęć. Tak wszystko planował, najważniejsza była rodzina. Wiele osób dziwiło się, jak on to robi, że jest tak zapracowany, a jednocześnie zjawia się na wszystkich meczach swoich synów 🙂 PS. U mnie sprzątanie też nie ma najwyższego priorytetu 😉 I nie jest mi z tym źle ;p Pozdrawiam 🙂

  7. 11
    Kamila

    Bardzo wartosciowy tekst! Niestety straconego czasu nie da sie nadrobic. Warto zatrzymac sie czasem i zastnowic jakie sa nasze priorytety w zyciu…

  8. 12
    Mumnaopak

    Mam zupełnie tak samo jak Wy – prowadzenie domu i codzienne zajęcia nie pozwalają na to, by być przy dziecku w 100%. Ale nie oszukujmy się, nigdy chyba nie będzie tak, że będziemy w czymś na medal. Zawsze znajdziemy w sobie coś, co jest do poprawy. Z jednej strony, nasze zamiłowanie do idealizmu, a z drugiej, to społeczne ciśnienie na bycie rodzicem roku. Jak wspominasz w tekście, obiad sam się nie ugotuje, pranie samo się nie wstawi. U nas czasem jest z tym hardcore – najpierw totalna mamoza (najlepiej, gdybym nosiła Małego na rękach pół dnia), apotem wielki płacz, bo jedzenie nie jest na już. A co do tv – zgadzam się z autorką. Rozrywka rozrywką, ale nie liczmy na to, że telewizja wychowa, zajmie i wyedukuje nasze dzieci. Zawsze nasuwa mi się, jako jeden przykład z wielu, reklama doskonałego śniadania dla dzieci – jogurcik pełen cukru, misiowe ciastko, albo chrupki z kiepskim składem… Niestety słyszałam już nie raz, że Polacy wiedzę o żywieniu biorą właśnie z reklam. Ja się na to nie godzę. U nas, gdyby nie zamiłowanie Męża do sportu, pewnie pozbyłabym się telewizora. I problem z głowy

    • 13
      Justyna (Mama wie wszystko)

      Ha, ha, ha u mnie też najlepiej by było, jakbym nosiła na rękach i się bawiła 🙂 Nie chodzi o poświęcaniu dziecku 100% czasu, bo to pewnie nie byłoby dobre, ale żeby ten czas który spędzamy razem, był taki naprawdę razem, bez rozpraszaczy – telefonów, telewizji, sprzątania, prania itp. Pozdrawiam 🙂

  9. 14
    Mamoholiczka

    Jestem pod wrażeniem szczegółowości Twojego wpisu! Ja sama byłam pracującą mamą, która robi karierę w dużej korporacji, wraca do domu po nocy i tylko kładzie dzieci spać. Jednak w pewnym momencie coś mi się w głowie przestawiło i zmieniłam priorytety w moim życiu. Obecnie prowadzę własną firmę i wreszcie mogę pojechać po moje dzieci wcześniej do przedszkola czy szkoły i zabrać je do parku w tygodniu, bo właśnie wyszło słońce. Wcześniej takie luksusy mieliśmy tylko w weekendy! Aż trudno mi w to uwierzyć teraz… I chociaż nie poświęcam im 100% mojej uwagi od momentu wejścia do domu do momentu kładzenia się spać, to myślę, że udało nam się wreszcie osiągnąć stan równowagi pomiędzy pracą, a życiem rodzinnym i to sprawia, że wszyscy jesteśmy bardziej szczęśliwi 🙂

    • 15
      Justyna (Mama wie wszystko)

      Brawo Ty! 🙂 Super, bardzo się ciesze. 100% czasu dla dzieci nie jest możliwe i pewnie nawet niewskazane 🙂 Super, że udało Ci się zmienić wszystko tak, że sprawia Ci radość 🙂

  10. 16
    Adko

    Świetne podsumowanie. Nie często myślimy w taki sposób o tym gdzie znajduje się nasze dziecko. Szkoda, że nie mamy więcej czasu dla nich.

  11. 17
    Karolina / Nasze Bąbelkowo

    No tak, oczywiście. Ale o sobie też trzeba myśleć – i jakoś nie wyobrażam sobie siebie jako stereotypowej „matki Polki”, która zostaje w domu na wieki wieków i już niczym więcej się nie zajmuje. Byłam z moim synkiem na urlopie wychowawczym przez prawie trzy lata. Teraz ten etap dobiega końca i jeśli mam być szczera to odczuwam już pewien przesyt takim stanem rzeczy. Najważniejsze to chyba znaleźć odpowiedni balans – bo dziecko też potrzebuje tej separacji od nas i pewnej swobody, żeby się usamodzielnić i rozwijać społecznie (chociażby w grupie przedszkolnej).

    • 18
      Justyna (Mama wie wszystko)

      Ale tu nie chodzi o to, żeby zostać z dzieckiem w domu i poświęcać mu 100 % czasu. To jest nawet niewskazane, ale tak jak mówisz o zachowanie balansu. Bo czasami rodzice cały dzień spędzają w pracy, a dziecko a to na zajęciach dodatkowych, a to z opiekunką i zostaje tylko chwila wieczorem na wspólny czas razem, przy czym rodzic jest najczęściej tak wymęczony całym dniem z pracy, że jedyne czego chce to odpocząć. Więc równowaga jest bardzo ważna 🙂

  12. 19
    Monika (mama na całego)

    Bardzo cenny artykuł. To naprawdę bardzo duży problem w dzisiejszych czasach. Kiedy pracowałam w szkole (jestem psychologiem) bardzo często gośćmi w moim gabinecie były dzieci, które spędzały wciąż czas poza domem. Najpierw w szkole na zajęciach (wychowawca Pani Kasia) potem na świetlicy (wychowawca Pani Ania) a potem jeszcze do wieczora na świetlicy środowiskowej (wychowawca Pani Jola). Nie byłam w stanie zastąpić im matki. Sama mam czworo dzieci. Pracuję „tylko” w domu. Nie traktuję tego w kategoriach „poświęcanie czasu dziecku”. Po prostu jestem z nimi.

  13. 20
    Och!Wychowanie

    Książkę Coveya czytałam, z pewnością jest warta polecenia. Niestety, piszesz o smutnej prawdzie. Warto przemyśleć na co w życiu stawiamy i nie zapominać, że sami tą rzeczywistość kreujemy 🙂

  14. 21
    Zacisze Rozmaitości, Lidia

    Ja osobiście cieszę się przeogromnie, że nie wpasowuję się w te ciemne statystyki. 7 godzin przed tv??? Nie do pomyślenia w moim/naszym prehistorycznym żywocie z całkowitą niemal abstynencją telewizyjną… Moje Zaciechy siedzą góra 30 minut, najdalej jedną godzinę (jeśli oglądają bajkę pełnometrażową). Masz jednak rację z tym szarpaniem się z samą sobą o czas spędzony z dzieckiem. Paradoksalnie przebywając z dziećmi w domu wcale nie mamy tego czasu dostatek, bo zawsze znajdzie się jakiś dylemat: prać, zmywać, prasować, gotować czy dać siebie dziecku… Jednak tak naprawdę to żaden dylemat, a tylko jakaś wewnętrzna, całkowicie nieuzasadniona presja. Najbardziej istotne jest wypracowanie pewnego rytmu dnia, w którym obowiązkowymi punktami są buziaki, przytulańce, wspólne czytanie, rysowanie etc., a dopiero w dalszej kolejności inne punkty strategiczno-logistyczne. Nawiasem mówiąc prać, sprzątać, gotować można z dziećmi albo poświęcić tym zajęciom wieczór, kiedy dzieci posłusznie idą spać. Kluczową kwestią w tym wszystkim jest nasze nastawienie, zakładające w ogóle chęć do przebywania z dziećmi. Jeśli chcemy, zawsze uda nam się wyszarpać czas na to.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *